Wieczór

Wróciłem do pustki. Smutno. Byłem w robocie, tam na orbitreku, bieżnia zajęta, ćwiczyłem swoje pół godziny. Potem po Filipa, do dziadków i na zajęcia. Czekałem na Maję i odwiozłem ich do domu. Ponieważ każdy wpis wygląda tak samo nie będę pisał ciągle tego samego. Jak coś będzie ciekawego to napiszę.

Wieczór

Siedzę cały dzień. Pustka. Okropnie smutno jest funkcjonować wśród rzeczy które są związane z Tobą. Każdego dnia od obudzenia do wieczora każda chwila kojarzy mi się z Tobą. Tak okropnie jest funkcjonować w domu który szykowało się razem. Smutek wielki.